Zastał mnie dzień
Skulonego w pociągu
Sypiąc gruby śnieg
Przemówił do rozsądku
Ile prawdy jest?
Czy w żyłach płynie krew?
Dasz wiarę swą?
Opłaca się pod prąd?
Która drogą iść?
Wątpliwości starannie
Wypłukują naiwności
Jak codzienne używki
Powodują nagłe skurcze
I podłe drgania powiek.
Niedopuszczalne to jest
W środkach transportu
Gdzie dzielę z wami
Moją prywatną przestrzeń.
Wyidealizowana pustka
Czeka na zbawienie.
Kto zagra mesjasza?
Odprawi kłamstwem karmienie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz