Jeszcze mogę trwać w oddaleniu.
Gdy na tafli uczuć unosi się nieposłuszeństwo oddechu.
Bo często nie rozróżniam słów zachwytu
od surowych błahych przekleństw.
Bo nie odróżniam się od niebytu tym że mogę.
Cokolwiek mogę jeśli zechcę.
I nie istotne czy zrozumiałe, czy niezrozumiałe jest to jeszcze.
Bo w czasie trwam.
Nie ma w nim zapomnienia. Jedynie patologiczna dewastacja.
Skóra pęka w proch się obraca.
To różne stany skupienia.
Dalekie od ocalenia, a jego nie ma.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz